Ukryte przez wieki, to starożytne miasto Mezopotamii powróciło do światła dziennego dzięki nielegalnie splądrowanym tabliczkom. Dzisiaj jego lokalizacja pozostaje nierozwiązaną zagadką archeologiczną.
Po inwazji Stanów Zjednoczonych w 2003 r. w sercu Iraku pojawił się cichy handel. Po nielegalnym splądrowaniu tysiące tabliczek klinowych przypisywanych miastu o nazwie „Irisagrig” zaczęły pojawiać się na rynkach antyków i trafiły do prywatnych kolekcji w Japonii, australijskich sklepów z antykami, magazynów w Nowym Jorku, amerykańskiej sieci sklepów detalicznych… Te przedmioty, zawierające formuły administracyjne i nazwy miejscowe, dostarczyły badaczom wskazówek niezbędnych do umiejscowienia Irisagrig na mapie Iraku i odtworzenia jego świetności sprzed około czterech tysięcy lat.
Ale jak to możliwe, że całe miasto wyszło na jaw dzięki skradzionym przedmiotom? Tak wygląda ciekawa historia Irisagrig, znanego z tego, że było bohaterem jednego z największych przypadków handlu antykami ostatnich dziesięcioleci.

Skandal, który wszystko ujawnił
W 2017 roku Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych ogłosił, że Hobby Lobby, sieć sklepów należąca do rodziny Green, znanej ze swojego religijnego zapału i kolekcji artefaktów biblijnych, musi zwrócić prawie 3800 zabytkowych przedmiotów do Iraku i zapłacić grzywnę w wysokości 3 milionów dolarów (około 2,57 miliona euro). Powód? Nielegalnie nabyli tabliczki klinowe, pieczęcie cylindryczne i pieczęcie gliniane, które zostały przemycone z Iraku i złośliwie oznaczone jako „próbki ceramiki”, aby nie wzbudzić podejrzeń celników. I tak się stało. Jednak wśród tych przedmiotów znalazły się odniesienia do miejsca praktycznie zapomnianego przez historiografię.
Tabliczki, które odtwarzają miasto
Klucz do zidentyfikowania pochodzenia tych dokumentów znalazł asyriolog Eckart Frahm, profesor Uniwersytetu Yale (Stany Zjednoczone), który został zaproszony przez rząd amerykański do zbadania tabliczek w magazynie w Nowym Jorku. W ciągu zaledwie dwóch i pół dnia Frahm musiał przeanalizować około 250 sztuk, z których część była pokryta osadem solnym i znajdowała się w złym stanie. Nie mógł uwierzyć w to, co miał przed sobą.
Tabliczki, napisane w języku sumeryjskim i akadyjskim, zawierały dokumenty administracyjne dotyczące miasta, które wydawało się prosperować i być dobrze zorganizowane. Znajdowały się tam listy racjonów dla tkaczek pałacowych, wzmianki o urzędnikach królewskich, takich jak Puzur-Iškur, „nadzorca tkaczek”, przydziały żywności dla „królewskich psów”, oficjalne listy, umowy, przydziały działek rolnych członkom rodziny królewskiej, a nawet jedna szczególna wzmianka: miesiąc Nig-Enlila, nazwa kalendarzowa używana wyłącznie w Irisagrig i okolicach.

Nazwa miasta
Nazwa Irisagrig pojawiła się już w tekstach znalezionych w innych dużych miastach sumeryjskich, ale nigdy nie została zlokalizowana. Nie ma wykopanych ruin ani dokładnych współrzędnych, ale dzięki analizie tych tabliczek i wcześniejszym pracom hiszpańskiego badacza Manuela Moliny z Instytutu Języków i Kultur Śródziemnomorskich i Bliskiego Wschodu (ILC) Rady Najwyższej Badań Naukowych (CSIC) udało się zawęzić jego możliwe położenie na południu Iraku, w pobliżu współczesnej miejscowości Afak, w obszarze, gdzie znajduje się tell (sztuczne wzgórze utworzone z ludzkich szczątków) znane jako „miejsce 1056”. Jest bardzo prawdopodobne, że właśnie tam, pod ziemią, spoczywa prawdziwa Irisagrig, zamieszkana w okresie Ur III (2100–2000 p.n.e.) i paleobabilońskim (2000–1600 p.n.e.).
Zdjęcia satelitarne pokazują, że miejsce to zostało intensywnie splądrowane w latach 2003–2009, tuż po inwazji amerykańskiej i załamaniu się porządku w kraju. To właśnie dlatego fragmenty tego starożytnego miasta trafiły na czarny rynek. Niektóre tabliczki zostały sprzedane na eBayu, inne trafiły do prywatnych kolekcji za pośrednictwem osób o wątpliwej reputacji, a wiele z nich zostało nabytych przez muzea bez odpowiedniego zbadania ich pochodzenia. Rozproszenie tych materiałów archeologicznych, które znajdują się w rękach instytucji i kolekcjonerów m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Japonii, Australii, Izraelu, Libanie i Szwecji, stanowi nieocenioną stratę dla nauki.
Dzięki grabieżom, które rozproszyły ich pozostałości po całym świecie, wiemy o ich istnieniu, ale z powodu tych samych grabieży ich kontekst archeologiczny – kluczowy dla zrozumienia ich historii – został zniszczony.