Archeolodzy sądzą, że wiedzą, do kogo należał ten zagubiony 800 lat temu złoty pierścień: należał on do potężnej kobiety zapomnianej przez historię.

Złoty pierścień z tajemniczym niebieskim kamieniem, zagubiony ponad osiem wieków temu pod ulicami Tønsberg, ujawnia, jak żyły, wierzyły i wyróżniały się elity średniowiecznej Norwegii.

Czasami archeologia nie potrzebuje wielkich świątyń ani pochowanych miast, aby zaoferować wyjątkowe znalezisko. Wystarczy kilka centymetrów usuniętej ziemi, pozornie rutynowe prace miejskie i wprawne oko. Tak było w centrum Tønsberg, uważanego za najstarsze miasto Norwegii, kiedy to podczas wykopalisk związanych z modernizacją miejskiego systemu kanalizacyjnego odkryto przedmiot tak mały, jak niezwykły: średniowieczny złoty pierścień, delikatnie wykonany i zwieńczony intensywnie niebieskim kamieniem.

Odkrycie miało miejsce w samym sercu miasta, w otoczeniu, gdzie nowoczesny asfalt współistnieje z wielowiekową historią. Zaledwie siedem centymetrów pod powierzchnią ziemi, w starej warstwie uprawnej, pojawił się klejnot, nienaruszony, jakby cierpliwie czekał ponad osiemset lat, aby zostać znaleziony. Nie jest przesadą stwierdzenie, że jest to jedno z najbardziej znaczących znalezisk dokonanych w mieście w ostatnich dziesięcioleciach, nie tylko ze względu na cenny materiał, z którego zostało wykonane, ale także ze względu na to, co mówi o życiu, wierzeniach i statusie społecznym w średniowiecznej Norwegii.

Wyjątkowy klejnot w kluczowym mieście średniowiecznej Skandynawii

W średniowieczu Tønsberg był jednym z głównych ośrodków politycznych i gospodarczych kraju. Miasto rozwijało się w cieniu potężnego kompleksu warownego Tunsberghus, rezydencji królewskiej i symbolu władzy królewskiej. Handlarze, duchowni i członkowie elity przemierzali jego ulice, tworząc intensywne życie miejskie, którego ślady nadal pojawiają się pod dzisiejszą nawierzchnią.

Wykopaliska, prowadzone przez Norsk institutt for kulturminneforskning (NIKU) na zlecenie Rady Miasta Tønsberg, udokumentowały w ostatnich latach zabudowania mieszkalne, konstrukcje drewniane, pozostałości po pożarach, umocnienia portowe i ślady dawnych ulic. W tym kontekście pojawienie się pierścienia nie jest odosobnionym faktem, ale kolejnym – szczególnie cennym – elementem złożonej miejskiej układanki.

Jednak jego rzadkość jest bezsprzeczna. W krajowej bazie obiektów archeologicznych znajduje się nieco ponad dwieście złotych pierścieni znalezionych w Norwegii, a tylko niewielka część z nich pochodzi z okresu średniowiecza. Ponadto w Tønsbergu od około piętnastu lat nie znaleziono żadnego porównywalnego egzemplarza. Klejnot ten wyróżnia się zatem zarówno swoją wyjątkowością, jak i stanem zachowania.

Filigran, granulacja i niebieski kamień pełen znaczenia

Z technicznego punktu widzenia pierścień jest dziełem wysokiej sztuki złotniczej. Złota obrączka jest ozdobiona filigranem, techniką wykorzystującą niezwykle cienkie nici metalu, skręcone i zespawane w spiralne i delikatne motywy. Do tego dochodzi granulacja: maleńkie kulki złota nakładane z milimetrową precyzją, co wymaga niezwykłej zręczności.

W centrum znajduje się owalny kamień o głębokim niebieskim kolorze. Chociaż na pierwszy rzut oka przypomina szafir, specjaliści twierdzą, że jest to szkło barwione, prawdopodobnie kobaltem. Nie umniejsza to wartości przedmiotu, a wręcz przeciwnie – wzmacnia jego symboliczny wymiar. W średniowieczu kolor niebieski kojarzony był z boskością, duchową ochroną i konkretnymi cnotami moralnymi.

Wierzono, że niebieskie kamienie pomagają schłodzić „wewnętrzne ciepło” ciała, co było związane ze średniowieczną medycyną humorów, i przyczyniają się do zachowania czystości.

Pierścień nie był tylko ozdobą, ale przedmiotem pełnym znaczeń, zdolnym chronić, leczyć i reprezentować oczekiwany porządek moralny jego nosicielki.

Odległe wpływy i mody podróżujące po Europie

Analiza stylistyczna pierścienia ujawniła zaskakujące powiązania. Spirale w górnej części przypominają modele znane w Skandynawii i na Wyspach Brytyjskich w okresie od IX do XI wieku, natomiast połączenie filigranu i granulacji wskazuje na tradycje złotnicze wywodzące się ze środowiska bizantyjskiego, rozpowszechnione w północnej Europie poprzez sztukę karolińską.

Ta mieszanka wpływów potwierdza, że średniowieczna Norwegia nie była światem odizolowanym, ale zintegrowanym z dalekosiężnymi sieciami kulturowymi i handlowymi. Przedmioty, techniki i idee podróżowały wraz z ludźmi i towarami, dostosowując się do lokalnych gustów. Pierścień z Tønsbergu jest w tym sensie materialnym dowodem na to, że średniowieczna Europa była znacznie bardziej połączona, niż zazwyczaj sobie wyobrażamy.

Chociaż posiada pewne cechy przypominające biżuterię z późniejszych epok, nawet z wczesnego renesansu, eksperci są zgodni, że należy go umieścić zdecydowanie w średniowieczu. Nie ma dokładnych odpowiedników, co podkreśla jego wyjątkowość i prawdopodobne wykonanie na zamówienie dla konkretnej osoby.

Staranna wykonanie i poziom szczegółowości pierścienia wskazują, że nie była to zwykła biżuteria, ale przedmiot przeznaczony dla osoby należącej do najwyższych warstw średniowiecznego społeczeństwa.

Kobieta o wysokim statusie i codzienny gest zatrzymany w czasie

Niewielki rozmiar pierścienia — odpowiadający mniej więcej współczesnemu rozmiarowi 50–55 — sugeruje, że należał on do kobiety. Jego bogactwo materiałowe i dekoracyjne wskazuje, że nie była to osoba zwyczajna. Prawdopodobnie należała do najwyższych sfer społecznych: być może była to kobieta związana z dworem, wyższą burżuazją miejską lub środowiskiem kościelnym.

Jak pierścień znalazł się pod ziemią? Nie da się tego ustalić z całą pewnością. Mógł zostać przypadkowo zgubiony podczas codziennej czynności, wpaść do miejskiego ogrodu lub zostać porzucony w chwili kryzysu. Fascynujące jest to, że ten trywialny gest – nieuwaga, strata – dotarł do nas jako bezpośrednie świadectwo życia w średniowieczu.

Okrągły kształt pierścienia, bez początku i końca, miał również potężną wartość symboliczną. Symbolizował ochronę, wieczność i nierozerwalne więzi, czy to miłosne, rodzinne, czy duchowe. W epoce naznaczonej niepewnością, chorobami i wiarą noszenie takiego przedmiotu było sposobem na potwierdzenie tożsamości i statusu w obliczu zmieniającego się świata.

W rzeczywistości tego typu biżuteria nie była rzadkością wśród kobiet wysokiej rangi w późnym średniowieczu. Wystarczy spojrzeć na portrety arystokratów z XV i początku XVI wieku, takie jak portret Katarzyny Meklemburskiej, gdzie pierścienie — często liczne i bogato zdobione — pełnią rolę widocznych znaków statusu, władzy i symbolicznej ochrony. Chociaż oddzielone w czasie, przykłady te pomagają zrozumieć, że pierścień znaleziony w Tønsbergu nie był zwykłą ozdobą, ale przedmiotem o dużym znaczeniu społecznym i kulturowym.

W średniowieczu ochrona osobista była stałym przedmiotem troski, a biżuteria pełniła również funkcję symboliczną. Fragment portretu księżnej Katarzyny Meklemburskiej, namalowanego w 1514 roku przez Lucasa Cranacha Starszego. Źródło: Muzeum Narodowe w Amsterdamie

Znacznie więcej niż biżuteria: okno na miejską przeszłość

Znalezisko to nie tylko wzbogaca zbiory archeologiczne, ale dostarcza również kluczowych informacji na temat życia w średniowiecznym skandynawskim mieście. Pierścień łączy w sobie wierzenia, modę, handel, religię i hierarchię społeczną w jednym przedmiocie. Jest to w zasadzie mała kapsuła czasu, która pozwala zbliżyć się do ludzi zamieszkujących Tønsberg przed wiekami.

Podczas gdy trwają wykopaliska w podziemiach miasta, odkrycia takie jak to przypominają, że historia nie zawsze znajduje się w wielkich zabytkach. Czasami wystarczy zapomniany pierścień, aby rzucić światło na cały zaginiony świat.